Zero
Wiek: 19 Posty: 291 Pochwał: 0 Nagan: 0 Skąd: Daleko od Japonii
Wysłany: 2008-11-11, 23:39 Re: Rodzice
fariago napisał/a:
Kochacie swoich rodziców?
Kiedyś jeszcze tak ale sam od nich nigdy tego nie doświadczyłem już przez kilka lat do nich nic nie czuje po tym jak mnie zostawili u mojej babci i z niesmakiem znowu mnie przygarnęli pod swój dach najlepiej już od nich bym się oderwał i się do nich nigdy nie przyznawał inaczej całkowicie o nich zapomnieć
Cytat:
Szanujecie ich?
Nie
Cytat:
Cenicie i dostosowujecie się do ich rad i próźb?
Nie nigdy mi w niczym nie pomagali
Cytat:
Słuchacie ich?
Tak jaki jestem zakałą rodziny ale nic nie odpowiadam im
Cytat:
A może nienawidzicie?
Nie poniewaz to tylko ja jestem problemem w mojej rodzinie
xxrainbowxx, przekupili??
Ja swoich.... ojca nienawidzę, ciągle gada do mnie, ze jestem szatanem, debilem, idiota, maniakiem komputerowym ( możne parę lat temu bylem trochę uzależniony ) itd... cokolwiek do niego powiem, on ciągle powtarza tą samą wykutą na pamięć teorię... nawet po próbach rozmowy, on swoje....
A matka, skleroza i ośmiesznie... jeśli zrobię jakąś fuchę na kieszonkowe, to o tym zapomina... albo robi to specjalnie
Dlatego przestałem pomagać w domu ( no sorry, ale co 2,3 dni odkurzalem dom i scieralem kurze przez miesiac, a gdy byl czas "wyplaty" dostalem 5 zl z kpiną, że może tam raz pomogłem i to jeszcze niedokładnie o_o)
Obydwaj się na mnie wyżywają, dręczą mnie... ech... nie jest mi z nimi za fajnie...
Nie mówię tego pod wpływem chwili, bo tak było od zawsze... na szczęście ojciec wraca do domu tylko spać, bo jest zafascynowany swoją pracą... ( komornik - miło nie?)
xxrainbowxx, nie do końca zrozumiałem...
Ale ich to nie obchodzi czy wracam szczęśliwy czy smutny ze szkoły, nie obchodzi ich to co robię, bo mają już o mnie z góry zdanie
Nie da się o tym z nimi gadać, bo oni mnie ignorują , albo nawet nie chcą o tym gadać
Chyba maam podobną sytuację co Kaname
Jestem zbednym balastem...
fariago, nie chce mi się tego opisywać publicznie...
Masz rodzeństwo? To że nie zwracają uwagi to nie znaczy że Cie nie kochają, wiem ze moi mnie kochaja nie udolnie i nie potrafią tego oakzać, ale gdyby mnei nei kochali to nie marnowaliby na mnie tyle pieniędzy, bo jednak żyje mi się bardzo dobrze.
_________________
Не зажигай и не гаси
Не верь, не бойся, не проси
И успокойся, и успокойся
Last.fm
Dokladnie...
Ale oni sa juz dla mnie jak dresy, co lubia czasem pozaczepiac -oleawam ich
Nadal mam jednak wdziecznosc za to, ze mnie utrzymuja
Chociaz, ktory czlowiek by wyrzucil swoje dziecko za to, ze "im nie pasi"??
Kochacie swoich rodziców?
Tak i to bardzo mimo ze nie umiem tego okazac i moja mama wmawia mi ze jej nie kocham.. i czasto slysze ze mozna mi pozazdroscic rodziców.. i uwazam ze naprawde dostali mi sie swietni rodzice i nie wymieniła bym ich na zadnych innych choc czasem sie bardzo kłucimy to i tak jest super!
Szanujecie ich?
oczywiscie tylko oni sądzom inaczej
Cenicie i dostosowujecie się do ich rad i próśb?
Wysłucham przemysle czasem zrobie tak jak mnie o to prosili i doradzili a czasem i wcale nie na zlosc po swojemu..
Słuchacie ich?
Nie zawsze ale sie staram
A może nienawidzicie?
oj nie tego bym nie mogła choc kiedys powiedziął mamie ze jej nienawidze ale to było w złosciach i nieprawda
_________________ Ty i Ja to jedno
Ja Cie dobrze znam
I Ty mnie dobrze znasz!
Jeśli Ktoś jest z Krk i chce Kolczyki zapraszam i nie tylko z Krk Kontakt telefoniczny najlepiej lub na Pw:*
Kochacie swoich rodziców?
Mamę tak.
Szanujecie ich?
tak/.
Cenicie i dostosowujecie się do ich rad i próśb?
hm. cenie ale nie zawsze sie dostosowuje. ostatecznie zawsze decyzja nalezy do mnie
Słuchacie ich?
rzadko ;p chyba ze wyjatkowo maja racje
A może nienawidzicie?
czasem mam wrazenie ze tak [chodzi mi o ojca] ale ostatecznie. nienawisc to zbyt mocne slowo. po prostu nie umiemy i nigdy nie znajdziemy wspolnego jezyka ;p
_________________ And if I die today I'll be the happy phantom
And I'll run naked through the streets without my mask on
And I will never need umbrellas in the rain
I'll wake up in strawberry fields every day, yeah.!
Kochacie swoich rodziców?
Ojca nie znam,
ojczyma nie kocham,
mamę mimo wszystko tak.
Szanujecie ich?
gubię się.
Cenicie i dostosowujecie się do ich rad i próśb?
nie.
Słuchacie ich?
różnie bywa...
A może nienawidzicie?
mhm, przez około tydzień, czasami więcej każdego miesiąca.
_________________ 'ale głowę zostawiam na stole,
bo bez głowy na miasto iść wolę.
co do mamy, można powiedzieć że kocham.
oczywiście szanuję.
niektóre rady cenię, a niektóre nie...to zależy. czasem się do nich stosuje =)
zazwyczaj słucham i staram się wyciągać wnioski.
goś., to dobrze robisz, jeśli dają ci dobry przykład
U mnie jest na odwrót, wychowałem się na jakiegoś tam kolesia, który w przeciwieństwie do nich , kieruje się sercem
Wogóle robię wszystko inaczej niż oni i dobrze na tym wychodzę
Cóż, a ja tak naprawdę sama się wychowałam i jakieś wartości wpoiłam, mam swój swiat i swoje kredki i dobrze mi z tym. przynajmniej moge powiedziec ze sama doszłam do tego kim jestem.
_________________
Не зажигай и не гаси
Не верь, не бойся, не проси
И успокойся, и успокойся
Last.fm
Ostatnio zmieniony przez Rainbowcore 2010-01-19, 18:13, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 20 Posty: 754 Pochwał: 0 Nagan: 0 Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-11-12, 22:13 Re: Rodzice
Owszem, mam szacunek do rodziców. Oni mi to wszystko dali do tej pory. Bardziej teraz zdaża mi się im z własnej woli pomagać, jakoś to samo przyszło do mnie. Wiadomo, wiele im zawdzięczam, ale ostatnie 2-3 lata nie czułem ich obecności w moim życiu. Może to dziwnie zabrzmi ale coraz mniej kontaktu z nimi mam. Łączy nas tylko to wszystko co się kręci wkoło szkoły. Często zdaża mi się z nimi kłócić, ale to normalne, mam swoje zdanie a oni swoje.. Mimo wszystko, szanuję.
Przede wszystkim czuję respekt przed rodzicami. A czy kocham? Tatę owszem, ale czasem wątpię w moją miłość do mamy. Przez rodziców jstem taka jaka jestem. Czyli stanowczo za dużo myślę i przyspazam sobie tym problmów. Kiedy miałam 6 lat mama całkowicie uzależniła się od komputera, a ja byłam na jak najdalszym planie. Taty często nie było w domu ze względu na pracę. Czyli byłam skazana wyłącznie na siebie, miałam swój własny, bezpiczny świat, którgo granice zacirały się z rzeczywstością. Byłam surowo wychowywana. Cenię rady taty i mamy. Ale bardziej cnię zdanie taty, ponieważ w 80% jestem taka jak on. Raczej łamię zakazy mamy. Zdarza się, że nienawidzę rodziców. Cieszę się, że mimo wszystko mam takich rodziców jakich mam, tatę, z którym mogę pogadać o wszystkim [szczególnie o muzyce ] i mamę, która próbuje się mną interesować
czy kocham..? nie wiem.. prawdopodobnie tak.. wiele razy slyszalam od nich przykre rzeczy.. oni odemnei pewnie tez.. ale.. czasami mowili ze jestem corka Szatana.. ze jestem dziwka.. i wiele innych.. przemilcze to.. wiele razy dostalam po ryju.. i nei tylko.. ogolnie to to juz do mnie nei dociera.. ale wydaje mi sie ze podswiadomie czuje ze ich kocham..
jesli chodzi o szacunek.. to zalezy kiedy.. nie.. nie bede szanowac ich z taktu.. bo - tak trzeba.. uwazam ze na szacunek trzeba zaslzyc.. w niektorych sytuacja szanuje ich.. ale w innych po prostu zal mi ich wypowiedzi..
czy slycham ich rad..? nie.. jestem osoba ktora nawet gdy mowia ze ogien jest goracy musi tego dotknac.. musze sprobowac wszystkiego sama.. a nie patrzec na czyjes rady.. wiele razy robie na przekor.. zakazy..? piepsze to.. bo uwazam ze w wielu wypadkach nei maja racji..
nienawidziec, to nei umiec zrozumiec.. nie.. nei chodzi o to ze ich nienawidze.. ale po prostu denerwuja mnie ich nieuargumentowane wypowiedzi..
Kochacie swoich rodziców?
Szanujecie ich?
Cenicie i dostosowujecie się do ich rad i próśb?
Słuchacie ich?
A może nienawidzicie?
1. Tak.
2. Nie zawsze. Skoro oni nie szanuja mnie, czemu ja mam szanowac ich?
3. Rzadko, ale sie zdarza.
4. Zazwyczaj nie.
5. W pewnym stopniu. Bo nie doceniaja tego co robie, tylko robia awantury o to czego nie zrobie.. =='
Cos widze, ze rodzice maja z nami ciezko... a szczegolnie ojcowie...
Ale coz? Ja sie napewno winny nie czuje, to jest ich wina. Jesli chca odemnie milosci to niech mi jej troche pokaza - cos za cos
Cos widze, ze rodzice maja z nami ciezko... a szczegolnie ojcowie...
Ale coz? Ja sie napewno winny nie czuje, to jest ich wina. Jesli chca odemnie milosci to niech mi jej troche pokaza - cos za cos
A ja cos powiem na swym przykladzie
:Jak mam szanowac kogos, kto sam nie szanuje mej osoby?
Jak mam sluchac ich rad, skoro oni nie sluchaja moich?
Dlaczego mam byc wobec nich mila, skoro sami tego nie robia?
nie mam zamiaru udawac kochajacej corki, bo nie na tym rzecz polega-ze ja bede wlazila im miedzy poslady, a oni i tak na mnie zleja cieplym moczem.
Kochacie swoich rodziców?
Szanujecie ich?
Cenicie i dostosowujecie się do ich rad i próśb?
Słuchacie ich?
A może nienawidzicie?
1. Owszem, jak każdy człowiek o normalnym profilu psychospołecznym (no, chyba że naprawde rodzice, lub jeden, są patologią, ale to rzadkie przypadki).
2. Owszem. Czasem bardziej, czasem mniej, zalezy w jakiej kwestii i pod jakim kątem patrząc, ale generalnie tak.
3 i 4. Mam 20 lat, jestem dorosła, utrzymuję się sama, mam swoje życie i w związku z tym nie słucham rodziców, nie dostosowuję się do nich, co najwyżej biorę pod uwagę ich delikatne sugestie. Czasami.
Ale owszem, cenię. Mają wady, jak kazdy, i, dzięki Bogu, mają też zalety.
5. Generalnie sens odpowiedzi zawarty juz został w pkt.1
Dodatkowo powiem tak - moja matka jest osoba bardzo trudną w obejściu ze względu na jej skrajny egoizm, uczuciowe zimno, wygodnictwo i niedostrzeganie własnych błędów - raz w życiu od matki usłyszałam słowo "przepraszam" i zaręczam wam - wyglądała, jakby się miała tym słowem zadławić.
Często żrę się z nią jak pies z kotem, kłótnie idą na noże, bo ani ja nie dam sobie podskoczyc, ani ona, jednak to jest moja matka - kłócić będziemy się zawsze, ale i tak ją kocham, bo nie jest potworem, a normalnym człowiekiem, absolutnie nieidealnym.
Z kolei z ojcem zawsze rozumialam sie bez słów, dopóki bez tych słów nas nie zostawił na dwa lata (jak się potem okazało, miał istotny powód, który teraz akceptuję, a wiem, ze wtedy bym nie zrozumiała), niedawno za to powrócił i tylko po to, żeby się dowiedziec, że niedługo znow nas zostawi, tym razem na dłużej. Bardzo dłużej. Generalnie na zawsze. I bynajmniej nie chodzi o wyprowadzkę czy rozwód.
Dlatego naprawdę, doceniajcie rodziców, oni nie są tacy źli.
A ja nie wierzę, ze normalnego, czyli surowego, niesprawiedliwego i zaslepionego rodzica (bo wiekszosc taka jest) można nienawidzić. To w końcu rodzice, ne? ;3
_________________ Nature and Nature's laws
lay hid in night:
God said, Let Newton be!
and all was light.
"- I wtedy... wtedy zrobię mu z dupy jesień średniowiecza.
Mieli pilniejsze sprawy, ale pan Szpila był zaintrygowany.
- A jak dokładnie? - zapytał.
- Myślałem najpierw o gaiku... - Pan Tulipan się zadumał. - Potem pokaz tańców ludowych, uprawa ziemi aż do pojawienia się trójpolówki, kilka faz zarazy, a później, jeśli ...ona ręka nie będzie nazbyt zmęczona, wynalazek końskiego chomąta.
- Brzmi nieźle - uznał pan Szpila. (...)"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum