Emo-Forum.PL Strona Główna
   FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Grupy    Poczta    Portal    Radio [ off ]   Rejestracja    Zaloguj  

Poprzedni temat :: Następny temat
Czy lektura szkolna może być ciekawa?
Autor Wiadomość
just amy 
skrzywiona


Posty: 1599
Pochwał: 0
Nagan: 0
Skąd: centrum niczego

Wysłany: 2009-09-22, 17:53   Czy lektura szkolna może być ciekawa?   

Jeżeli podobny temat istnieje, to mnie zabijcie :)

Moje pytanie brzmi, czy kiedykolwiek spotkaliście się z tym, zeby zaciekawiła Was lektura szkolna (chodzi mi raczej o te czytane w gimnazjum, liceum)? Wydaje mi się, że wiele zależy od nastawienia do książki, którą mamy przeczytać. Ciąży na nas termin omawiania, ilość kartek, mała czcionka... I tutaj rodzą się moje kolejne pytania. Czy wykaz lektur jest tak durny i te książki są zwyczajnie nudne, czy może nasze nastawienie psuje nawet najkrótszy ciekawy moment lektury szkolnej?
_________________
"Niewiedza niczego nie usprawiedliwia. Przeciwnie. Jeśli jesteś, ku*wa, za durny, żeby się tego domyślić, to pewnie nie masz prawa żyć."

 
Rainbowcore 


Posty: 6290
Pochwał: 0
Nagan: 0

Wysłany: 2009-09-22, 18:21      

Bywały lektury, które wciągnęły mnie bez reszty. Milo wspominam dzieła Szekspira i Mickiewicza, wybiórczo "Folwark zwierzęcy", "Mały książę", "Hobbit czyli tam i z powrotem". Poza treścią, która była ciekawa można było znaleźć kilka wartościowych sentencji. Poza tym lubię przerabiać lektury, w sumie nie tylko lektury, bo interpretacje na języku polskim są świetne.
Bywały jednak książki, które męczyły mnie niemiłosiernie np. "Krzyżacy". Z kolei przy "Cierpieniach młodego Wertera" najchętniej zabiłabym głównego bohatera (wyręczył mnie).
Myślę, że kluczową rolę odgrywa nastawienie do lektur. Jeśli ktoś lubi się buntować to uzna lekturę za przymus i nie będzie jej czytał "bo nie". A szkoda, bo niektóre książki są niezmiernie wartościowe pod względem treści. Ponadto uważam, ze za mało jest czasu np. w liceum na zajmowanie się literaturą. Przykład chociażby z mojej szkoły gdzie polonistka przerobi coś czego nie ma w programie nauczania (co mi się bardzo podoba). Ale dlaczego musi robić to nadprogramowo? Jeśli chodzi o język polski to ja mogłabym mieć nawet 10-12h tygodniowo, ale wkurza mnie niezmiernie że oszczędza się na tak ważnym przedmiocie.
_________________


Не зажигай и не гаси
Не верь, не бойся, не проси
И успокойся, и успокойся
Last.fm





 
BlackHeroine 
WTF?


Wiek: 100
Posty: 1104
Pochwał: 0
Nagan: 0

Wysłany: 2009-09-22, 18:42      

just amy napisał/a:
Moje pytanie brzmi, czy kiedykolwiek spotkaliście się z tym, zeby zaciekawiła Was lektura szkolna

Oczywiście.
"Zemsta", "Przygody Hucka", "Kamienie na szaniec", "Syzyfowe prace" - w gimnazjum
"Makbet", "Świętoszek", "Śluby panieńskie", "Moralność Pani Dulskiej", "Mistrz i Małgorzata", "Medaliony", "Rozmowy z katem", "Dżuma" - w liceum.
Lubiłam i nadal lubię czytać książki.
just amy napisał/a:
Czy wykaz lektur jest tak durny i te książki są zwyczajnie nudne, czy może nasze nastawienie psuje nawet najkrótszy ciekawy moment lektury szkolnej?

Nudne ksiązki to pojęcie względne bo preferować można róznorodną literaturę. Ja np. nie cierpię "Lalki", "Nocy i dni" (nie wiem czy kiedykolwiek zmusze się żeby to przeczytać), "Potopu". Nie lubię bo mnie nie zainteresowały a wręcz odpychały pod wieloma względami (grubośc mnie nie przerażała) ale moja koleżanka za to z chęcia przeczytała owe pozycje a miała problem z ogarnięciem "obozowych opowieści" i męczyła się podczas omawiania lektur w trzeciej klasie liceum.
Wykaz lektur jest wymieszany i każdy może tam znaleźć coś co lubi.
Rainbowcore napisał/a:
Jeśli ktoś lubi się buntować to uzna lekturę za przymus i nie będzie jej czytał "bo nie".

Szkoda, że nie wie iz sam sobie szkodzi, bo reszta otoczenia nie cierpi z tego powodu. Niestety ale faktycznie takie przypadki się zdarzają a przy tym tracą okazję do poznania naprawdę interesujących pozycji.
_________________



 
nirvanka90 
lost in...


Wiek: 20
Posty: 311
Pochwał: 0
Nagan: 0

Wysłany: 2009-09-22, 19:35      

Rainbowcore napisał/a:
Ponadto uważam, ze za mało jest czasu np. w liceum na zajmowanie się literaturą.
fakt,u mnie w 3 klasie liceum zwyczajnie nie zdążyliśmy omówić wszystkich zalecanych lektur,gdyż zwyczajnie zabrakło na to czasu(każdy wie jak krótkie są semestry w klasie maturalnej :P ),no i w związku z tym musieliśmy zrezygnować m.in z tak interesującej pozycji jak ,,Sklepy Cynamonowe"(ja przeczytała ją nadobowiązkowo :P ).
BlackHeroine napisał/a:
Wykaz lektur jest wymieszany i każdy może tam znaleźć coś co lubi.
i chwała za to,bo gdybym miała czytać tylko i wyłącznie lektury typu ,,Nad Niemnem"(jak dla mnie zbyt wiele nie za dużo wnoszących opisów przyrody,dotąd nie dotarłam do ostatniej stronicy :lol: ) umarłabym z nudów :P no ale są i tacy,którzy nie potrafią tego docenić i nie czytają w ogóle...
_________________
Nie ma miłości bez wolności. Miłość to wolność.

— Anthony de Mell

 
 
BlackHeroine 
WTF?


Wiek: 100
Posty: 1104
Pochwał: 0
Nagan: 0

Wysłany: 2009-09-22, 20:06      

nirvanka90 napisał/a:
fakt,u mnie w 3 klasie liceum zwyczajnie nie zdążyliśmy omówić wszystkich zalecanych lektur,gdyż zwyczajnie zabrakło na to czasu(każdy wie jak krótkie są semestry w klasie maturalnej ),no i w związku z tym musieliśmy zrezygnować m.in z tak interesującej pozycji jak ,,Sklepy Cynamonowe"(ja przeczytała ją nadobowiązkowo ).

U mnie ledwo się wyrobili. W ostatnie dwa tygodnie przed końcem omówiliśmy 4 książki. klepy cynamonowe miałam omówione i inne pozycje z rozszerzenia równiez bo miałam zajęcia dodatkowe w dwuosobowej grupie.
_________________



 
nirvanka90 
lost in...


Wiek: 20
Posty: 311
Pochwał: 0
Nagan: 0

Wysłany: 2009-09-22, 20:13      

BlackHeroine napisał/a:
klepy cynamonowe miałam omówione i inne pozycje z rozszerzenia równiez bo miałam zajęcia dodatkowe w dwuosobowej grupie.
szczęściara :D a u mnie żadnych dodatkowych zajęć nie było,jedynie parę razy konsultacje dla chętnych,a parę razy dlatego,że było za mało chętnych i odwołali po kilku spotkaniach...o zgrozo!
_________________
Nie ma miłości bez wolności. Miłość to wolność.

— Anthony de Mell

 
 
BlackHeroine 
WTF?


Wiek: 100
Posty: 1104
Pochwał: 0
Nagan: 0

Wysłany: 2009-09-22, 20:34      

nirvanka90 napisał/a:
a u mnie żadnych dodatkowych zajęć nie było,jedynie parę razy konsultacje dla chętnych,a parę razy dlatego,że było za mało chętnych i odwołali po kilku spotkaniach...o zgrozo!

u mnie zrobili bo zażyczyłam sobie rozszerzonej matury z polskiego i suszyłam głowe dyrektorowi o dodatkowe zajecia;)
_________________



 
Rainbowcore 


Posty: 6290
Pochwał: 0
Nagan: 0

Wysłany: 2009-09-22, 20:35      

To, ze nauczyciel nie zdażył przerobić lektury, nie zwalnia ucznia ze znajomości jej treści. Kiedy pisałam egzamin gimnazjalny byla afera z "Kamieniami na szaniec". Ja na szczescie przerabiałam to w szkole, ale prawda jest taka, ze to lektura podstawowa i uczen powinien ją przeczytac nawet jesli nie przerabia w szkole.
_________________


Не зажигай и не гаси
Не верь, не бойся, не проси
И успокойся, и успокойся
Last.fm





 
just amy 
skrzywiona


Posty: 1599
Pochwał: 0
Nagan: 0
Skąd: centrum niczego

Wysłany: 2009-09-22, 20:46      

Rainbowcore napisał/a:
"
Myślę, że kluczową rolę odgrywa nastawienie do lektur. Jeśli ktoś lubi się buntować to uzna lekturę za przymus i nie będzie jej czytał "bo nie". A szkoda, bo niektóre książki są niezmiernie wartościowe pod względem treści.

chyba to mnie zabija. pochłaniam książki, nawet jeżeli są o niczym, ważne żeby były literki. Ale nie lektury. Każda lektura to dla mnie katorga. Szczerze powiedziawszy to z zaciekawiły mnie tylko te, które omawialiśmy ponadprogramowo, tj 'nowy wspaniały świat' i 'rok 1984' (tak, mieliśmy na to czas=P)

BlackHeroine napisał/a:

Nudne ksiązki to pojęcie względne bo preferować można róznorodną literaturę.

z tym się w 100-tu procentach zgodzę :)

BlackHeroine napisał/a:

Wykaz lektur jest wymieszany i każdy może tam znaleźć coś co lubi.

Na pewno, chociaż ja niestety nic tam dla siebie nie znalazłam, a wręcz większość typu Trylogii wiadomego pana, "Nad Niemnem", "Lalki" i "Zemsty", z której nich nie rozumialam, były dla mnie czymść nieosiągalnym. :P
_________________
"Niewiedza niczego nie usprawiedliwia. Przeciwnie. Jeśli jesteś, ku*wa, za durny, żeby się tego domyślić, to pewnie nie masz prawa żyć."

 
szoka 


Posty: 2196
Pochwał: 0
Nagan: 0
Skąd: warszawa

Wysłany: 2009-09-22, 20:53      

just amy napisał/a:
czy kiedykolwiek spotkaliście się z tym, zeby zaciekawiła Was lektura szkolna


oczywiscie. m.in. zbrodnia i kara podobala mi sie ogromnie i czytalam ja juz ze 3 razy (dwa razy dla sportu). takich lektur bylo wiele, jest to jedna pozycja z moich ulubionych.

just amy napisał/a:
nasze nastawienie psuje


nasze nastawienie odgrywa tu kluczowa role.
 
Kawaiishunga 


Wiek: 11
Posty: 1582
Pochwał: 0
Nagan: 0

Wysłany: 2009-09-22, 20:54      

Rainbowcore napisał/a:
Ja na szczescie przerabiałam to w szkole, ale prawda jest taka, ze to lektura podstawowa i uczen powinien ją przeczytac nawet jesli nie przerabia w szkole.
ja tam tego nie czytałem, i żyję no ale nie ważne
co do lektur to nawet jakieś złe nie są mickiewicza to uwielbiam, wszelkie bajki i fraszki robione w szkole są świetne ale z książek to bardzo miło wspominam czechowa jego opowiadania były świetne, szekspir nie jest zły, hobbit świetny szkoda jednak że pominięto w spisie lektur wybitniejsze dzieła tolkiena, takie jak sirmarilion chociażby, i absolutnie świetne Dzieci Z Bullerbyn, książka ponadczasowa i w podstawówce byłem nią zachwycony.
Jeśli tak już pojechać po lekturach to stanowcze nie mówię panu henrykowi sienkiewiczowi, bo wszystkie jego książki są pisane według jednego schematu do tego wszędzie daje popis ostrej grafomani, odradzam również wertera, główny bohater jak dla mnie kompletna łajza, i mimo iż książka sama w sobie nie jest zła to postawy wertera są nie do zniesienia.
_________________
Gdybym miał nowotwór, nazwałbym go „Marla”.

 
 
Rainbowcore 


Posty: 6290
Pochwał: 0
Nagan: 0

Wysłany: 2009-09-22, 20:57      

Kawaiishunga napisał/a:
odradzam również wertera, główny bohater jak dla mnie kompletna łajza, i mimo iż książka sama w sobie nie jest zła to postawy wertera są nie do zniesienia.
Mi sie ta ksiązka wbrew pozorom podobała, chociaz sam Werter doprowadza mnie do szału.
_________________


Не зажигай и не гаси
Не верь, не бойся, не проси
И успокойся, и успокойся
Last.fm





 
just amy 
skrzywiona


Posty: 1599
Pochwał: 0
Nagan: 0
Skąd: centrum niczego

Wysłany: 2009-09-22, 20:57      

Kawaiishunga napisał/a:
odradzam również wertera, główny bohater jak dla mnie kompletna łajza, i mimo iż książka sama w sobie nie jest zła to postawy wertera są nie do zniesienia.


a co do Wertera, to nawet opracowałam oddzielną teorię, żeby zmęczyć tą książkę :D Otóż Werter od poczatku był chory psychicznie i możemy zaobserować postęp jego choroby. Do tego ludzie chorzy psychicznie są często bardziej wrażliwi, ale jednak psychiczni. Polecam, to sobie wmawiać, łatwiej idzie :D
_________________
"Niewiedza niczego nie usprawiedliwia. Przeciwnie. Jeśli jesteś, ku*wa, za durny, żeby się tego domyślić, to pewnie nie masz prawa żyć."

 
Kawaiishunga 


Wiek: 11
Posty: 1582
Pochwał: 0
Nagan: 0

Wysłany: 2009-09-22, 20:59      

a tak jeszcze mi się przypomniało że mały książę też bardzo dobra książka i w sumie dramaty antyczne jak antygona czy król edyp złe tez nie były
_________________
Gdybym miał nowotwór, nazwałbym go „Marla”.

 
 
Starrk 

Posty: 1452
Pochwał: 0
Nagan: 0

Wysłany: 2009-09-22, 21:47      

Hm... jako, że nie przerabiałem "Trylogii" Sienkiewicza, to nie mogę jej tu wymienic. :roll: A zdecydowanie byłaby na pierwszym miejscu.


W sumie to nie pamiętam jakie lektury przerabialiśmy w szkole... "Dżuma" i "Ludzie Bezdomni" mnie wciagnęły... aż sam sie sobie dziwiłem. "Pan Tadeusz" to też bardzo dobra książka, aczkolwiek wymagająca... No i "Przypadki Robinsona Cruzoe", świetne naprawdę.


O i "Zemsta" jeszcze. Bardzo fajna lektura, dowcipna i ciekawa.
 
rabarbar 


Posty: 1000
Pochwał: 0
Nagan: 0

Wysłany: 2009-09-22, 23:22      

Bardzo fajny jest folwark zwierzęcy, Dekameron, Świat Zofii, Rok 1984, Władca Much, hmmm... O Świętoszek był całkiem fajny, Król Edyp był całkiem całkiem.
Nienawidzę Potopu, nadaje się jedynie do zabicia kogoś kogo nie lubimy :)
Cała trylogia powinna spłonąć.
Nie no jestem po prostu prostaczką która najwidoczniej nie poznała się na twórczości Sienkiewicza. Nad Niemnem powinno już dawno zostać zamknięte w szafie przed biednymi uczniami. Na prawdę, ja mogę zostać uznana za wsiura, ale dla mnie Potop był tak patetyczny, tak przesadnie wyciumkany, tak to pokrzepienie serc mnie pokrzepiło że każda strona sprawiała mi ogromny ból :) Nie rozumiem czym tu się zachwycać, ludzie czytają bo muszą, bo wypada, bo to dzieło. Są dużo dużo ciekawsze dzieła :roll: Porywczy Kmicic i jego szalona miłość do Oleńki, prawdę mówiąc można by z tego zrobić serial, a przysłowiowa "kartka" spada przez 10 stron książki.
Nie znam nikogo kto by po to sięgnął ot tak, gdyby nie musiał i gdyby to nie była wielce uznana książka. Gdyby to napisał Zdzisiek Konwalia i ot tak natknąłby się na nią w bibliotece (gdyby to nie było uznane dzieło ) i powiedział "Och ale super historia, yes Polska :* tylko 1200 stron, więc przeczytam bo warto!"
Wg mnie to jedzie na jakiejś starodawnej opinii.
_________________
DUPAAAAAAAAAAAAAAAAAA

 
Starrk 

Posty: 1452
Pochwał: 0
Nagan: 0

Wysłany: 2009-09-22, 23:32      

rabarbar napisał/a:
ludzie czytają bo muszą, bo wypada, bo to dzieło.
Jako, że jest w kanonie to "czytają, bo muszą, bo jest lekturą" :]
rabarbar napisał/a:
Inaczej nie znam nikogo kto by po to sięgnął ot tak, gdyby nie musiał i gdyby to nie była wielce uznana książka.
No to juz znasz. I mogę ci przedstwić paru znajomych jeszcze.
3/4 przeciwników Trylogii, których znam nie lubi jej "bo jest gruba", a reszta zachwyca sie Gombrowiczem czy wierszami Białoszewskiego. Nie dziwne, że literatura klasyczna im nie leży.
 
rabarbar 


Posty: 1000
Pochwał: 0
Nagan: 0

Wysłany: 2009-09-23, 00:02      

Dla mnie, to jest po prostu okrutne. Ta duma, podniosłość, ta zawiłość. Te szargane emocje pana Kmicica, ta jego cudaśna porywczość :roll:
Na prawdę, ni jak mi to serca nie pokrzepiło. Na prawdę, nie było momentu żebym się zachwyciła.
Niestety książka nie zmusza do myślenia, jest napisana bardzo zawiłym językiem, dla większości raczej mało zrozumiałym.
Nie jest głęboka, ot taka powieść która dla przeciętnego czytelnika jest męcząca. Folwark - prosty jasny zaskakujący. Dekameron - ciekawy. Rok 84 - zmusza do myślenia. Władca much, tak samo. Świętoszek - wyśmienita komedia.
A Potop? Cóż takiego "robi" potop że stawia się go na piedestale?
Bardziej krzepiący jest hymn polski :x
_________________
DUPAAAAAAAAAAAAAAAAAA

 
shaggles 
xWasteMeIamToxiCx


Wiek: 38
Posty: 863
Pochwał: 0
Nagan: 0
Skąd: wwa

Wysłany: 2009-09-23, 10:29      

Nie lubiłem lektur szkolnych. W czasie kiedy mnie obowiązywały, kanon był jeszcze mniej ciekawy niż teraz, a ja siedziałem od jakiegoś czasu w literaturze SF. Lubie książki stawiające pytania na gruncie technicznym, natomiast obyczajowość była dla mnie wtedy (zresztą do tej pory też nieco) słowem obcym. Niestety nikt nie zaproponował mi dyskusji na temat który by mnie interesował.

Czytanie "Potopu" nie było dla mnie taką traumą, jak dla was, dlatego, że z reguły czytam bardzo szybko, więc wodolejstwo i "kartka spadająca przez 10 stron" przelatywała mi w mgnieniu oka - miałem ciągłość :) . Czytałem to jak jeszcze jedną książkę o Indianach - chyba niczym więcej "Potop" nie jest.

"Nad Niemnem", "Lalka": z mojego punktu - największe gnioty w kanonie. Kategoria: "Najdłuższa książka o niczym". To już wolę czytać "Ulissesa" bo od czytelnika wymaga.

Obrzydliwą rzeczą o której przypomina każde omówienie lektury szkolnej jest to, że mam w niej zauważać określone rzeczy. Mam oceniać czyjeś postępowanie. Zabieram się i wychodzi mi "logiczne, spójne" (Wallenrod) lub nie. I nagle dowiaduje się:
"- nie o to chodziło".

"Pan Tadeusz". Szkoda, że ksiądz Robak trafił akurat w niedźwiedzia.

Oglądałem ostatnio program o Gombrowiczu, razem z cytatami z "Dzienników". Przypomniałem sobie - w szkole dwie godziny omówienia. Po kiego grzyba na "Dziady" straciliśmy dwa i pół tygodnia. Powinno być odwrotnie.

Makbet i w ogóle wszystko Szekspira - bomba. Słowacki - trzy klasy wyżej od Mickiewicza. Jeszcze wyżej Norwid, ale to nie jest coś czym można katować dzieci w szkole. Trzeba czasem wielu lat by nawiązać jakikolwiek dialog z zawartością dzieła i wpychanie go do lektury "bo wielkie jest", ma odwrotny skutek do zamierzonego. Wielką porażką jest (czy było, bo nie wiem jak jest) omawianie chronologiczne okresów literackich. Istnieje masa dzieł do których trzeba posiadać odpowiednią kompetencję kulturoznawczą (?) a które spuszcza się na drzewo bo przychodzą za wcześnie

A jak słyszę:
just amy napisał/a:
omawialiśmy ponadprogramowo, tj 'nowy wspaniały świat' i 'rok 1984'

to mnie zazdrość bierze.
_________________
I touched the dream, I hold the dream, I have the dream

 
Kalii 
ta urocza.


Wiek: 99
Posty: 678
Pochwał: 0
Nagan: 0

Wysłany: 2009-09-23, 11:08      

"Potop" to powieść ku pokrzepieniu serc, publikowana w odcinkach na łamach prasy - taka ówczesna telenowela, więc nie należy spodziewać się nie wiadomo jakiego artyzmu.
Z lektur szkolnych najbardziej lubiłam Gombrowicza, Tuwima, Nałkowską.
Mam dreszcze kiedy przypomnę sobie lektury z podstawówki, były takie szare, smutne i nie działo się w nich nic dobrego, dziewczynka wsadzona do pieca na trzy zdrowaśki i Łysek biją wszystko, w "ABC" - dziecko sprowadzone do poziomu chwilowej rozrywki bogatej paniusi. Brrr...
_________________
http://squirrel.posadzdrzewo.pl

 
Avi 
Ta ładna.


Wiek: 23
Posty: 2285
Pochwał: 0
Nagan: 0

Wysłany: 2009-09-23, 15:04      

Cytat:
Obrzydliwą rzeczą o której przypomina każde omówienie lektury szkolnej jest to, że mam w niej zauważać określone rzeczy. Mam oceniać czyjeś postępowanie. Zabieram się i wychodzi mi "logiczne, spójne" (Wallenrod) lub nie. I nagle dowiaduje się:
"- nie o to chodziło".


Shag dobrze gada.


Jeśli chodzi o lektury to zwykle zanim gdzieś je omawiałam, już mialam przeczytane, z własnej, nieprzymuszonej woli. W przedszkolu sama z siebie przeczytałąm większość podstawówkowych (czytac zaczęłąm mając 3 lata, biegle i bezproblemowo czytałam w wieku lat 4ech), w podstawówce gimnazjalnych, w gimnazjum tych licealnych (mając 8 lat machnęłam Krzyżaków i tak mi się spodobali, że potem już siekałam Sienkiewicza jak leci, do tej pory go uwielbiam i ostatnio skończyłam upragnione, genialne "Quo vadis?").
Po prostu lubiłam czytac i czytałam (do tej pory czytam) wszystko, jak lecialo, w bibliotekach, na wlasnych półkach, od kolegów i koleżanek - na dodatek w bardzo szybkim tempie.
I dzięki Bogu. Bo potem, w trakcie omawiania jakiejś lektury w szkole rzygać mi się chciało.

Czytam ksiażkę dla przyjemności. To, jak ją odbiorę, co w niej znajdę, jakie będę mieć przemyślenia, zależy TYLKO ode mnie, od mojego charakteru, od emocji, od tego, co czuję, jaka jestem, jak patrzę na świat.
I nie będzie mi nauczyciel mówił, czego ja mam w ksiażce szukać, bo ja dobrze to wiem.

Poza tym proszę was... dajmy na to pisarz 200 lat temu nażarł się opium, upił, ujarał - i napisał książkę. Ot tak. Niby skad ktokolwiek teraz miałby wiedzieć, CO autor miał na myśli? Niby skąd wiemy, czy faktycznie chciał zwrócić uwagę na jakąś sytuację w kraju, czy miał głębokie przemyślenia, czy po prostu dane słowo pasowało mu do rymu (np. w Panu Tadeuszu).

Większość lektur to rzeczy fantastyczne, chociaż generalnie w liceum juz mnie denerwowały, bo jakies takie przygnębiające były, aczkolwiek nie wszystkie. Chłopów np uwielbiam patologicznie.

No ale kiedy czytanie ksiazek (najwspanialsza czynność na świecie) staje się przykrym obowiązkiem, bo jakiś samozwańczy interpretator z bożej łaski, wielmożny pan magister polonista usiłuje nam wmówić coś,czego kompletnie w tekście nie widzimy, i - na dodatek! - daje nam za to pały, definitywnie skreślając nadzieje na lepszą przyszłość (bo np. dobra ocenia z polskiego potrzebna nam aby dostać się do dobrego liceum) - to ja się naprawdę nie dziwię, że ludzie nie lubią czytać i lektury traktują jak przykry obowiązek.

K*rwa mać, ortografii uczyć debili i kretynów z gimnazjów i szkół średnich, bo rośnie teraz pokolenie analfabetów, a nie zmuszać ich do czytania w myślach człowieka martwego od kilku stuleci.

Albo raczej do czytania w myślach nauczyciela (jak ON to zinterpretował, tak jest dobrze). Lub, co gorsza, w przypadku matur w myślach całej Komisjii.
_________________
Nature and Nature's laws
lay hid in night:
God said, Let Newton be!
and all was light.



"- I wtedy... wtedy zrobię mu z dupy jesień średniowiecza.
Mieli pilniejsze sprawy, ale pan Szpila był zaintrygowany.
- A jak dokładnie? - zapytał.
- Myślałem najpierw o gaiku... - Pan Tulipan się zadumał. - Potem pokaz tańców ludowych, uprawa ziemi aż do pojawienia się trójpolówki, kilka faz zarazy, a później, jeśli ...ona ręka nie będzie nazbyt zmęczona, wynalazek końskiego chomąta.
- Brzmi nieźle - uznał pan Szpila. (...)"


 
shaggles 
xWasteMeIamToxiCx


Wiek: 38
Posty: 863
Pochwał: 0
Nagan: 0
Skąd: wwa

Wysłany: 2009-09-23, 15:27      

Avi napisał/a:
czytania w myślach człowieka martwego od kilku stuleci.

Pięknie to napisałaś.
Kiedyś pamiętam w podstawówce było ćwiczenie "Polemizuj z bohaterem ulubionej książki" (czy coś tak). A ja się wtedy zaczytywałem w książkach przygodowych (wydrenowałem całą biblioteczkę rodziców - książki z serii poznaj świat - takie białe z kolorowym poziomym paskiem). Potrafiłbym pewnie opowiedzieć pięknie o tym jak to autor odebrał - jak tam się żyje. I ni ch.. nie wiedziałem dlaczego mam z tym dyskutować.

[ Dodano: 2009-09-23, 15:31 ]
Kalii napisał/a:
dziewczynka wsadzona do pieca na trzy zdrowaśki i Łysek biją wszystko

A tak. Spróbujmy wyjaśnić dzieciom, które postępowanie jest społecznie akceptowalne...
_________________
I touched the dream, I hold the dream, I have the dream

 
just amy 
skrzywiona


Posty: 1599
Pochwał: 0
Nagan: 0
Skąd: centrum niczego

Wysłany: 2009-09-23, 15:45      

shaggles napisał/a:
Avi napisał/a:
czytania w myślach człowieka martwego od kilku stuleci.

Pięknie to napisałaś.
Kiedyś pamiętam w podstawówce było ćwiczenie "Polemizuj z bohaterem ulubionej książki" (czy coś tak). A ja się wtedy zaczytywałem w książkach przygodowych (wydrenowałem całą biblioteczkę rodziców - książki z serii poznaj świat - takie białe z kolorowym poziomym paskiem). Potrafiłbym pewnie opowiedzieć pięknie o tym jak to autor odebrał - jak tam się żyje. I ni ch.. nie wiedziałem dlaczego mam z tym dyskutować.


To chyba ma uruchomić myślenie abstrakcyjne, którego swoją drogą zarzucano mi brak :P Tylko, że ja nie widzę najmniejszego sensu doszukiwania się w książce rzeczy, których w niej nie widzę, a tym bardziej polemizowania z autorem, który co chciał powiedzieć, powiedział i na tym koniec. Drażnią mnie niesamowicie polecenia typu "wykaż, że dane dzieło jest zgodne ze światopoglądem danej epoki" itp. Co mnie obchodzi czy jest czy nie jest?! Ja czytam książkę na własny sposób i wyciągam z niej własne wnioski. Jeżeli coś pominę - trudno, widocznie tak miało być, ale może też zauważę coś, co dla mnie jest ważne i może nawet wnosi coś do mojego życia, a dla nauczyciela ni cholery.
_________________
"Niewiedza niczego nie usprawiedliwia. Przeciwnie. Jeśli jesteś, ku*wa, za durny, żeby się tego domyślić, to pewnie nie masz prawa żyć."

 
shaggles 
xWasteMeIamToxiCx


Wiek: 38
Posty: 863
Pochwał: 0
Nagan: 0
Skąd: wwa

Wysłany: 2009-09-23, 16:47      

just amy napisał/a:
To chyba ma uruchomić myślenie abstrakcyjne, którego swoją drogą zarzucano mi brak

Chyba nie, raczej abstrahowanie od myślenia. Można przeprowadzić wiele rozmów ze swoim wymyślonym przyjacielem, który tym się różni od książkowego bohatera, że kiedy nie wiemy, jak się zachowa - dodajemy mu nową własność. Dzieci tak się bawią. Ale ILE RAZY i JAK DOKŁADNIE trzeba przeczytać książkę, aby umieć interpretować nie-swojego bohatera - to nie wiem. Na ogół własność którą wymyślimy będzie kłócić się z wizją nauczyciela - i żegnaj kreatywności.
_________________
I touched the dream, I hold the dream, I have the dream

 
Rainbowcore 


Posty: 6290
Pochwał: 0
Nagan: 0

Wysłany: 2009-09-23, 16:57      

Avi napisał/a:
jakiś samozwańczy interpretator z bożej łaski, wielmożny pan magister polonista usiłuje nam wmówić coś,czego kompletnie w tekście nie widzimy, i - na dodatek! - daje nam za to pały
Ja w ogóle uważam, że zamykanie języka polskiego w klucze odpowiedzi to jakieś nieporozumienie. Poza tym nie można narzucać ludziom określonego myślenia. Co dla jednych będzie dobrem, dla drugiego będzie głupotą. Tak jest tez z lekturami.

A co myślicie o sprawdzianach ze znajomości lektury?
_________________


Не зажигай и не гаси
Не верь, не бойся, не проси
И успокойся, и успокойся
Last.fm





 
just amy 
skrzywiona


Posty: 1599
Pochwał: 0
Nagan: 0
Skąd: centrum niczego

Wysłany: 2009-09-23, 17:06      

Rainbowcore napisał/a:
A co myślicie o sprawdzianach ze znajomości lektury?


w sumie nic dziwnego, nauczyciel w jakiś sposób musi sprawdzić czy wszyscy daną książkę przeczytali, aczkolwiek często taki sprawdzian jest niepomyślany, przeprowadzony w sposób kompletnie bezcelowy. Nigdy nie zapomnę pytania postawionego mi przez nauczycielkę przy okazji "Potopu". Chciała sprawdzić czy czytałam, więc zapytała "Jaki szczegół anatomiczny wyróżniał (chyba) Kmicica od innych ludzi". I bądź tu mądry... Zaznaczam, że "Potop" czytałam, ale niezbyt mnie w trakcie obchodziło co dana persona miała na podniebieniu...
_________________
"Niewiedza niczego nie usprawiedliwia. Przeciwnie. Jeśli jesteś, ku*wa, za durny, żeby się tego domyślić, to pewnie nie masz prawa żyć."

 
Rainbowcore 


Posty: 6290
Pochwał: 0
Nagan: 0

Wysłany: 2009-09-23, 17:09      

just amy napisał/a:
"Jaki szczegół anatomiczny wyróżniał (chyba) Kmicica od innych ludzi"
Właśnie pytania tego pokroju miałam na myśli. Wpływa to jakos na fabulę książki, ze musze to wiedzieć?
_________________


Не зажигай и не гаси
Не верь, не бойся, не проси
И успокойся, и успокойся
Last.fm





 
shaggles 
xWasteMeIamToxiCx


Wiek: 38
Posty: 863
Pochwał: 0
Nagan: 0
Skąd: wwa

Wysłany: 2009-09-23, 17:10      

Wersja minimum - "o co mniej więcej chodziło", jest do przyjęcia, chociaż mocno do ominięcia za pomocą książeczek lub ściąg z opracowaniami. Wersja "o co dokładnie chodziło" sprowadza czytanie do przygotowań do teleturnieju. Mam słabą pamięć, a dobre przetwarzanie informacji, więc milion razy chętniej otrzymam Wokulskiego w formie tekstu do skomentowania niż w formie pytań strona/wydarzenie. Szkoła potrafi skutecznie zabić myślenie.

Kiedy pisałem maturę, były to jeszcze wypracowania na tematy "tragizm xy na przykładzie qz w różnych epokach". Co k.. na czym k..?? A gość obok mnie wywalił 28 stron prośbowego papieru bez jednego skreślenia. Pytanie za sto punktów: co z takim "materiałem" zrobi pan redaktor mający sześćdziesiąt centymetrów kwadratowych na zaciekawienie człowieka stojącego rano w metrze?

No dobra, przesadzam. Zawsze miałem na wypracowaniach notatkę "styl telegraficzny"
_________________
I touched the dream, I hold the dream, I have the dream

 
rabarbar 


Posty: 1000
Pochwał: 0
Nagan: 0

Wysłany: 2009-09-23, 17:15      

Cytat:
to mnie zazdrość bierze.

No nasza nauczycielka żeby nas zachęcić do czytania jakichkolwiek książek, przerabia z nami na prawdę ciekawe.
W końcu 6 lekcji polskiego to sporo czasu.

Cytat:
A co myślicie o sprawdzianach ze znajomości lektury?

A to jest spoko. Lektura, czy ci się podoba czy nie - musisz ją przeczytać. Na moich sprawdzianach nie ma pytań typu "Podaj długość warkocza Oleńki" czy "Jakie matki nosi pani Pernelle". Są natomiast urywki, fragmenty wypowiedzi - jeżeli ktoś czytał daną książkę to rozpozna charakter wypowiedzi, jeżeli wypowiedź jest dłuższa i ważna zapewne odniesie się do momentu w książce. Jest to słuszne, jak najbardziej. W końcu po co czytać gniota który ma setki stron skoro nie ma możliwości sprawdzenia tej wiedzy? Każda lektura może pojawić się na maturze, więc jak dla mnie - ok.

Mi natomiast Antek, Prusa przypadł go ustu :lol:
Natomiast totalną porażką jest "Dziewczyna i chłopak czyli heca na 14 fajerek" ._. Przerabiałam to pod koniec gimnazjum. Chryste ty mój, gorsze niż książki dodawane do magazynu typu trzynastka.

Cytat:
"wykaż, że dane dzieło jest zgodne ze światopoglądem danej epoki" itp. Co mnie obchodzi czy jest czy nie jest

No tu akurat nietrafiony argument. Epoki to jest na prawdę coś czego nie da się pominąć, trzeba je znać i rozróżniać.
Jak masz podanego autora, masz ułatwienie i mniej więcej wiesz kiedy dzieło powstało. Przecież epoki w większości są przeciwieństwami.
*Tak nawiasem mówiąc powinna być wydana jakaś lista przez CKE która by powiedziała jasno - czy np świętoszek to francuskie oświecenie czy jeszcze barok. Czy rokoko to początek oświecenia czy koniec baroku.
Za to ktoś może u___lić punkty :) Raz uczą tak, raz inaczej.

Podstawowa matura z Polskiego powinna wyglądać inaczej. Do rozszerzonej brak zastrzeżeń bo sprawdza ona właśnie nasze myślenie w sytuacjach niestandardowych. Natomiast podstawa.... :roll: Powinna być ograniczona do minimum programowego. To mi czasem jest trudno wskazać elipsę, wyjaśnić czym jest imperatyw kategoryczny, co dopiero komuś, z klasy bio-med kto raczej nie przejmuje sobie głowy językiem polskim
Ale to już taki offtop z mej strony.
_________________
DUPAAAAAAAAAAAAAAAAAA

 
just amy 
skrzywiona


Posty: 1599
Pochwał: 0
Nagan: 0
Skąd: centrum niczego

Wysłany: 2009-09-23, 17:17      

Rainbowcore napisał/a:
just amy napisał/a:
"Jaki szczegół anatomiczny wyróżniał (chyba) Kmicica od innych ludzi"
Właśnie pytania tego pokroju miałam na myśli. Wpływa to jakos na fabulę książki, ze musze to wiedzieć?


nie wpływa w żadnym wypadku, ale z drugiej str, tu właśnie pojawiają się wszystkie ściagi, streszczenia i opracowania.
Przeczytanie lektury jest w pewnym sensie w naszym interesie. Przecież przy omawianiu lektury pojawiają się kartkówki, wypracowania itp. Nie znajomość jest utrudnieniem dla nas i wiąże się z konsekwencjami. Dlatego sprawdzian ze znajomości jest tu absolutnie zbędny. Często zdarzały mi się sytuacje, że nie czytając książki dostawałam 5 z wypracowania na koniec, jedynie słuchając na lekcjach co nauczyciel ma do powiedzenia na jej temat, a potem wszystko ładnie cytowałam. A było też tak (mi "potop"), że książkę przeczytalam i dostawalam jakieś marne oceny.
_________________
"Niewiedza niczego nie usprawiedliwia. Przeciwnie. Jeśli jesteś, ku*wa, za durny, żeby się tego domyślić, to pewnie nie masz prawa żyć."

 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template emoforum created by Emo-Forum.pl.
Mapa Forum